17 miesięcy temu tuliłam w ramionach małego pączusia, oczka przysłaniały mu wtedy pulchne policzki, ale nie przeszkadzało mu to wcale, do pełni szczęścia byłam mu potrzebna ja i piersi mleka pełne, czyli ogólnie ja :)
Teraz nic oczek nie przesłania, sylwetka wyszczuplała, włosy urosły, zmężniał syn, ponad dwadzieścia centymetrów urósł, 7 albo i 8 kg przybrał, no i mama już nie taka niezastąpiona, choć nadal bardzo ważna.
Gaduło mama, to dla Ciebie te chwile zapisuje, może kiedyś razem sobie poczytamy...
Sto lat Szczęście moje największe!